66 Centralny Zlot Turystów Kolarzy PTTK Racibórz

502 kolarzy turystów z Polski i zagranicy przyjechali do Raciborza w ramach 66 Centralnego Zlotu Turystów Kolarzy PTTK. Podziwiali odrestaurowany Zamek Piastowski, muzeum, próbowali raciborskiego złotego trunku w Browarze Zamkowym i relaksowali się w raciborskim aquaparku. Przyjezdni goszczą w Raciborzu od 12 do 19 sierpnia.
Rocznie pokonują tysiące kilometrów na rowerze. Polskę przejechali wzdłuż i wszerz. Odwiedzili Warmię, Maury, Pojezierza i Pomorze. Gościli w największych miastach Polski. W tym roku postanowili odwiedzić Racibórz. – Piękne średniowieczne miasto, z mnóstwem unikatowych zabytków, a do tego duży rynek, przypominający krakowski. Miejsce warte polecenia – mówi z zachwytem Marian Kotarski, prezes klubu PTTK „M-2” przy Myszkowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej.

Kolarze turyści goszczą w Raciborzu od 12 do 19 sierpnia, przyjechali na zaproszenie PTTK w Raciborzu. Polskie Towarzystwo Turystyczno-Krajoznawcze organizując u siebie tegoroczną edycję centralnego zlotu, świętuje w ten sposób 800-lecie nadania praw miejskich Raciborzowi.

Turyści zwiedzili już najpiękniejsze zakątki Raciborza. Odwiedzili pobliską Opawę i Ostrawę, byli w okolicznych miejscowościach. Dzięki zaangażowaniu miejscowych przewodników, na nudę nie mogą narzekać. Zapytaliśmy ich o wrażenia z pobytu w Raciborzu.

Marian Kotarski ma 70 lat, od 6 roku życia jeździ na rowerze. – Na wycieczki krajoznawcze jeżdżę od pierwszej klasy liceum. Najdłuższą trasę jaką jednorazowo pokonałem to 144 km. Jestem zwolennikiem mniejszych dystansów. 50-60 km to mój ulubiony dystans. W Raciborzu jestem po raz 3. Muszę przyznać, że to wspaniała wycieczka. Jesteśmy zadowoleni z warunków bytowych, wyżywienia, przygotowanych tras, po których się poruszamy. Nawet aura sprzyja, czego chcieć więcej – mówi Marian Kotarski.

Z przyjemnością do Raciborza powrócił Jan Imiełowski, weteran jazdy na dwóch kółkach. Pan Jan mimo, że ma już ponad 70 lat, ani myśli zwolnić tempo. Rocznie pokonuje 15 tys. km po Polsce. – W Raciborzu byłem już kila razy, za każdym razem miasto tak samo zachwyca. Wcześniej wybrałem się na rowerze dookoła Śląska, więc przez Racibórz w zasadzie tylko przejeżdżałem, teraz mam okazję poznać miasto bliżej. Moim faworytem jest rynek. Piękny duży, niczym ten w Krakowie. Otoczony zabytkowymi kamienicami, z którego wszędzie można dojść pieszo. Prawdziwe serce miasta. Ponadto malownicze trasy. Dużo ścieżek rowerowych, na które nie można narzekać. Ale przede wszystkim zachwycony jestem przewodnikami. W bardzo interesujący sposób oprowadzają nas po okolicy. Dobry przewodnik to podstawa – przyznaje Jan Imiełowski z Myszkowa.
– Racibórz odwiedziłem po raz 4. Bardzo ładne zadbane miasto. Dużo zieleni i miejsc do zwiedzania. Atrakcyjna turystycznie miejscowość, godna polecenia na dłuższy weekend – mówi z przekonaniem kolarz-turysta Andrzej Zysiak.

Podobnego zdania był Marek Dzidowski, który w Raciborzu gości po raz pierwszy. – W ogólnie nie korzystam z samochodu, wszędzie dojeżdżam rowerem. Rocznie robię około 6 tys. km. Cenię sobie miejsca, gdzie swobodnie można poruszać się rowerem. Racibórz jest właśnie takim miejscem. Urzekła mnie starówka oraz miejscowość Rudy nieopodal miasta. Po raz pierwszy miałem okazję spróbować piwa z raciborskiego browaru, naprawdę dobry trunek. Wszystkie te atrakcje, jakie przygotowano dla nas podczas zlotu, na pewno na długo zapamiętam, a odwiedziny Raciborza będę polecał znajomym – zapewnia Marek Dzidowski.

– 3 raz jestem w Raciborzu, zawsze mi się tu podoba. Przede wszystkim rynek, zamek, browar przy zamku i ścieżki rowerowe. Są one bardzo dobrze wypoziomowane, na równo z ulicą, jest ich dużo i wspaniale się po nich jeździ. Mieszkańcy są przyjaźni, nawet kierowcy nam udostępniają miejsce do przejazdu. Najbardziej muszę pochwalić naszych przewodników, którzy organizują wycieczki. Mimo, że są daleko od domu, mają bardzo dokładnie przygotowane trasy. Nidy nie błądzą i na wszystkich czekają. Jestem bardzo zadowolony z organizacji. W rajdzie biorę udział 10 lat – kończy Ryszard Konopka z Myszkowa.
Tekst i zdjęcia: Justyna Korzeniak

You may also like...

Add a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *