Wiara nie jest dla zacofanych, bo nadaje sens życiu i niesie radość

Świadectwo nawrócenia norweskiej agnostyczki i ateistki – profesor n.s. na uniwersytecie

Historia nawrócenia i dojrzewania w wierze Janne Haaland Matlary jest przykładem dla tych, którzy wciąż szukają i zachętą, aby nigdy się nie zniechęcali. Norweżka nawróciła się i stała katoliczką, gdyż wytrwale i szczerze szukała prawdy.

Janne Haaland Matlary jest także członkiem Papieskiej Rady ds. Rodziny, a od 1997-2000 pełniła funkcję wiceministra spraw zagranicznych Norwegii.

Dzieciństwo
Janne urodziła się w 1957 roku w małym nadmorskim miasteczku na południu Norwegii. Jego mieszkańcy byli rybakami, marynarzami, żeglarzami.

Wielu z nich straciło życie w morskich falach. Doświadczali potęgi morskiego żywiołu, odznaczali się prostą, silną wiarą, którą publicznie manifestowali. Byli purytanami i codziennie czytali Pismo św.

Janne nie miała rodzeństwa. Była bardzo uzdolnioną uczennicą. Lubiła dużo czytać – tak jak jej rodzice całymi wieczorami pogrążała się w lekturze różnych książek.

Od dzieciństwa tęskniła za pełnią szczęścia, kochała przyrodę, bardzo lubiła wypływać barką w morze i łapać ryby, uwielbiała pływanie, żeglowanie i górskie wspinaczki.

W szkole miała wspaniałych nauczycieli, którzy przekazywali dzieciom nie tylko wiedzę, ale także uczyli ich pracy nad kształtowaniem swojego charakteru. Obowiązkowa była lektura największych dzieł klasyki europejskiej literatury.

Janne czuła istnienie duchowej głębi w postawie wielkich postaci literatury europejskiej, w prawości ich charakteru, w bezinteresownej, czystej miłości, która nigdy nie tolerowała zła i zawsze opowiadała się za dobrem.

Na lekcjach nauczyciele z dziećmi dokładnie analizowali cnoty i wady bohaterów omawianych książek. W ten sposób dzieci uczyły się altruizmu, odróżniania zła od dobra, zwalczania egoizmu i innych wad oraz wypracowywały w sobie cnoty.

Już od pierwszej klasy szkoły podstawowej dzieci miały obowiązek nauczyć się w każdym tygodniu na pamięć jednego biblijnego psalmu. Uczyły się także dużo o życiu Jezusa i o Biblii.

W okresie dorastania Janne przeżyła kryzys wiary. Podczas pobytu na zimowych wakacjach z religijną grupą protestanckiej młodzieży zdecydowanie broniła się przed religijnym „praniem mózgu”.

Razem ze swoją koleżanką uciekały w góry, aby na łonie przyrody oddychać wolnością. Od tamtego czasu Janne trzymała się z daleka od wszelkich grup chrześcijańskich w swoim mieście.

Okres studiów
Janne miała 19 lat, gdy ukończyła liceum. Otrzymała wtedy roczne stypendium na studia w USA. Uważała się za agnostyczkę, a w pewnych okresach deklarowała się jako ateistka. Odczuwała niechęć do chrześcijan, sądziła, że w zdecydowanej większości są hipokrytami albo naiwnymi ignorantami. Po latach wyznała:

„Nawrócenie na chrześcijaństwo było ostatnią rzeczą, którą mogłabym sobie wyobrazić w moim życiu”.

W Stanach Zjednoczonych rozpoczęła studia filozoficzne w luterańskim Augsburg College. Bardzo interesowały ją zagadnienia dotyczące pochodzenia człowieka, istnienia Boga, możliwości poznania obiektywnej prawdy. Studiowała filozofię klasyczną i średniowieczną Platona, Arystotelesa, św. Bonawentury, św. Tomasza z Akwinu.

Profesor Richard McKeon, który wprowadzał Janne w arkana filozofii i miał na nią wielki wpływ, był katolikiem. Ukazywał logiczne piękno tomizmu i scholastyki, natomiast nie interesowało go chrześcijaństwo przeżywane w codzienności.

Pierwszy rok studiów był dla Janne czasem odkrywania bogactwa myśli filozoficznej, docierania do chrześcijańskich korzeni cywilizacji europejskiej.

Po roku pobytu w USA Janne wróciła do Oslo, aby studiować filozofię polityczną na tamtejszym uniwersytecie. Studiowała tam tylko przez rok, dlatego że znowu otrzymała dwuletnie stypendium na kontynuowanie nauki w USA. Na ostatni rok studiów i pisanie pracy dyplomowej wróciła do Oslo.

Już wtedy Janne nie akceptowała rozdziału między polityką i etyką. Była przekonana, że polityka powinna opierać się na nienaruszalnym moralnym fundamencie, ponieważ istnieją niezmienne normy moralne, które definiują zło i dobro, a których nie może zmienić żadna parlamentarna większość.

Janne nie akceptowała moralnego relatywizmu i subiektywizmu, była przekonana, że istnieje obiektywna prawda, która obowiązuje wszystkich, a głównym celem nauki jest jej poszukiwanie.
Od rozumu do wiary

Po powrocie do Oslo na ostatni rok studiów Janne dowiedziała się, że działa tam, pochodzący z Francji, katolicki ksiądz z zakonu dominikanów, specjalista od teologii św. Tomasza z Akwinu.

Janne natychmiast nawiązała z nim kontakt i raz w tygodniu przez półtora roku przychodziła do niego na indywidualne lekcje, szybko stając się jego uprzywilejowaną uczennicą.

Ponieważ filozofii św. Tomasza nie można oddzielić od teologii, dlatego ich konwersacje szybko zamieniły się w rozmowy o katolickiej wierze.

W tym czasie Janne z ciekawości poszła na Mszę św. w kościele katolickim i zachwyciła się liturgią. Zaczęła regularnie przychodzić na Mszę św., ponieważ odczuwała tam tajemniczą obecność Bożej miłości.

Zaczęła powoli uwalniać się od przesądu, że katolicyzm jest dla ludzi zacofanych i naiwnych. Wmawiała sobie jednak, że Kościół katolicki jej nie dotyczy.

Na jednym z cotygodniowych spotkań z ojcem dominikaninem Janne usłyszała pytanie, czy nie zamierza zostać katoliczką. Odpowiedziała, że ją to nie interesuje, gdyż jest agnostyczką, a identyfikuje się tylko z racjonalnym systemem filozoficznym św. Tomasza z Akwinu. Jednak to pytanie bardzo ją zaniepokoiło, chociaż nie uważała się za chrześcijankę i tym bardziej nie miała zamiaru nią zostać.

Podobała się jej muzyka, kultura i system etyczny Kościoła katolickiego, ale w ogóle nie przychodziło jej do głowy, aby zostać katoliczką. Pytanie dominikanina jednak nie dawało jej spokoju.

Chciała za wszelką cenę zachować niezależność i wolność. Dlaczego jednak to pytanie tak ją niepokoiło? Dopiero po pewnym czasie zrozumiała, że chodziło tu o osobę Jezusa Chrystusa.

Kilka miesięcy później nie wie dlaczego, ale zaczęła myśleć o Jezusie Chrystusie jako o realnie żyjącej, najbliższej jej osobie.

Janne zrozumiała, że chrześcijaństwo to nie system filozoficzny i zespół moralnych zasad, lecz sam Jezus Chrystus, który żyje, naucza i uzdrawia tak samo jak 2000 lat temu.

Pan Jezus dał jej poznać, że jest rzeczywiście obecny w Eucharystii i że ją kocha, a ona zachwyciła się Jego osobą. Zrozumiała, że najważniejszą sprawą w jej życiu jest nawiązanie osobistych więzów miłości z Jezusem.

Janne regularnie chodziła na niedzielne Msze św., gdyż doświadczała tam rzeczywistej, osobowej obecności Jezusa. Doświadczenie najprostsze i zarazem najtrudniejsze, dotykające ostatecznego sensu życia.

Doświadczenie żywej obecności Jezusa sprawiło, że Janne zakochała się w Nim oraz w Kościele, który jest Jego Mistycznym Ciałem.

Zakochana Janne zaczęła wszystkim mówić o Jezusie i Jego Kościele, nie mogła doczekać się niedzielnej Mszy św. Jezus Chrystus stał się dla niej jak płomień, który co pewien czas zapalał się w jej sercu i wzywał ją do zjednoczenia się z Nim w miłości.

To było dla niej całkowicie nowe doświadczenie radości miłości czystej, którą obdarowywał ją Jezus. Zaczęła poświęcać wiele czasu na lekturę historii różnych nawróceń oraz mistycznych dzieł św. Jana od Krzyża i św. Teresy Wielkiej.

Decyzja wstąpienia do Kościoła katolickiego była dla Janne niezwykle trudna. W Norwegii katolicy są traktowani jako ciało obce, wszystkie antykatolickie przesądy z czasów reformacji dalej tam funkcjonują.

Cała Norwegia jest mocno antykatolicka i Janne obawiała się negatywnej reakcji swoich rodziców, rodziny i przyjaciół na wiadomość o jej nawróceniu.

Przewrót kopernikański
W swoim pamiętniku z tamtego okresu Janne pisze, że dokonała odkrycia na miarę rewolucji kopernikańskiej:

„Dzisiaj zrozumiałam, że w konsekrowanej Hostii jest rzeczywistość obiektywna, niezależna od mojej opinii lub od tego, czy wierzę, czy nie.

Kiedy katolicy mówią o rzeczywistej obecności, wyrażają przekonanie, że Chrystus jest obecny pod postaciami chleba i wina, które po konsekracji przez kapłana stają się ciałem i krwią Chrystusa.

Jest to największe misterium wiary, centrum Mszy św. i klucz do rozumienia katolickiej nauki o sakramentach”.

Rzeczywista obecność Jezusa pod postaciami chleba i wina jest centrum katolickiej nauki. Jest to obiektywna rzeczywistość, niezależna od tego, czy ktoś wierzy w jej istnienie, czy też nie. To odkrycie zapierało Janne oddech w piersiach.

Szukała sensu życia w filozofii antycznej, w metafizyce, szukała prawdy, sprawiedliwości, dobra i piękna. Teraz odkryła, że to wszystko, czego szukała, jest w osobie Jezusa Chrystusa, prawdziwego Boga, który stał się prawdziwym człowiekiem i jest rzeczywiście obecny w Eucharystii.

Zrozumiała, że to nie człowiek jest centrum wszechświata, lecz Bóg, który istnieje obiektywnie.

To było dla Janne najważniejsze i najradośniejsze odkrycie: istnieje obiektywna Prawda, która jest Miłością, a można Ją znaleźć i poznać w osobie Jezusa Chrystusa, obecnego w Eucharystii. Istnieje Boży porządek, sens i cel życia, niezależnie od poglądów człowieka i jego ograniczeń.

Janne zrozumiała, że realnej obecności Jezusa Chrystusa w Eucharystii nie odkrywa się przez lekturę książek czy na drodze rozumowania. Przyjęcie tej prawdy jest łaską, darem darmo danym, ale aby ją przyjąć, człowiek musi podjąć trud jej poszukiwania.

Uczestniczenie we Mszy św. było dla Janne pociągające nie dlatego, że znajdowała tam piękną liturgię, ciekawe kazania czy muzykę, ale dlatego, że doświadczała tam obecności Chrystusa, który ogarniał ją swoją miłością.

Będąc przed tabernakulum, w którym przechowywane są konsekrowane Hostie, Janne wiedziała, że prawdziwa miłość i ostateczny sens ludzkiego życia znajdują się właśnie tam. Chodziła na Mszę św. jak zakochana na spotkanie z ukochaną Osobą.

Pod koniec 1981 roku Janne napisała list do Watykanu, w którym informowała, że myśli o wstąpieniu do Kościoła katolickiego, ale chciałaby najpierw bardziej poznać papieża. Była zaskoczona szybką odpowiedzią.

Prefekt domu papieskiego zapewnił ją, że jak przyjedzie do Rzymu, to musi go poinformować i wtedy będzie mogła spotkać się osobiście z Janem Pawłem II.

Janne wybrała się do Rzymu razem ze swoimi rodzicami, którzy sprzeciwiali się jej wstąpieniu do Kościoła katolickiego. Szczególny sprzeciw wyrażała jej matka.

Kościół katolicki w Norwegii został zalegalizowany w 1884 roku, gdy pewna liczba norweskich pisarzy i intelektualistów się nawróciła. Najczęściej zapoznawali się oni z Kościołem katolickim podczas studiów we Włoszech lub Francji.

Jednak do dnia dzisiejszego panuje w Norwegii przekonanie, że katolikiem może być tylko obcokrajowiec.

Kościół katolicki w Norwegii w większości składa się z emigrantów. Jest to wspólnota, która liczyła w 2000 roku około 40 000 wiernych, w tym 12 000 rodowitych Norwegów.

Na audiencję z Janem Pawłem II Janne udała się razem z rodzicami 2 grudnia 1981 roku.

Spotkanie z papieżem zrobiło na nich niesamowite wrażenie, doświadczyli ciepła jego świętości. Po powrocie do Norwegii Janne rozpoczęła bezpośrednie przygotowania do wstąpienia do wspólnoty Kościoła katolickiego.

Ten uroczysty akt nastąpił w Wielkanoc 1982 roku. Janne miała 25 lat i była zakochana w Chrystusie żyjącym, nauczającym i przebaczającym wszystkie grzechy w Kościele katolickim.

W małżeństwie
Po swym oficjalnym przyjęciu do Kościoła katolickiego Janne kontynuowała studia w Oslo. W tym czasie spotkała swojego przyszłego męża, młodego lekarza, emigranta z Węgier, Arpada Ludviga Matlaryego.

Po raz  pierwszy zauważyła go, jak przyjmował Komunię św. Odtąd spotykali się regularnie na Mszach św. Zakochała się w nim ze wzajemnością.

Jej przyszły mąż był synem węgierskiego generała, arystokraty, prześladowanego i zamęczonego przez komunistów. Udało mu się uciec z komunistycznych Węgier w 1956 roku. Osiadł w Norwegii, gdzie ukończył studia medyczne.

Sakrament małżeństwa Janne i Arpad przyjęli w 1985 roku w bazylice św. Piotra w Rzymie. Asystował im ich przyjaciel, węgierski benedyktyn. W sakramencie małżeństwa Jezus zjednoczył ich nierozerwalnymi więzami swojej miłości. Stali się dwoje jednym ciałem.

Rozpoczęły się trudne, ale jakże piękne lata małżeńskiego życia. Janne doświadczyła radości i trudu macierzyństwa – urodziła czwórkę dzieci. Jednocześnie przygotowywała swój doktorat.

Po latach wyznała, że bycie żoną i matką było dla niej rewolucyjnym doświadczeniem. Odkryła, że poczęcie dziecka, oczekiwanie na jego narodzenie i sam poród jest uczestniczeniem rodziców w Bożym akcie stworzenia nowego człowieka.

Nowo narodzone dziecko jest cudem ponad wszystkie inne cuda, a macierzyństwo i ojcostwo przemienia duchowo męża i żonę. Staje się dla nich niepowtarzalną okazją dojrzewania do bezinteresownej miłości.

Rodzenie i wychowywanie dzieci było w życiu Janne i jej męża niezwykłą szkołą miłości.

Po dziewięciu latach od swego nawrócenia Janne przeżyła kryzys wiary, czas pustyni ducha. Nawiedzały ją wówczas natrętne myśli o opuszczeniu Kościoła. Zaczęła krytykować postawę biskupów i kapłanów w Norwegii; uważała, że są pasywni i nie angażują się w sferę publiczną.

Jak się później okazało, główną przyczyną jej frustracji nie była postawa kapłanów, lecz zaniedbywanie przez nią codziennej modlitwy i sakramentu pokuty.

Przezwyciężyła ten bolesny kryzys w grudniu 1992 roku, podczas pobytu z całą rodziną w opactwie benedyktyńskim Pannonhalma na Węgrzech. Janne zwierzyła się ze swoich duchowych problemów 82-letniemu ojcu benedyktynowi, który był uosobieniem dobroci i mądrości.

Powiedziała mu, że jej wiara zanika i jest jej bardzo ciężko. Zakonnik popatrzył na nią z miłością i stwierdził, że jedyne lekarstwo, którego teraz potrzebuje, to rozgrzeszenie. Jednocześnie poprosił ją, aby przygotowała się do sakramentu pokuty.

Janne z wrażenia aż zaniemówiła, gdyż od dłuższego czasu nie była u spowiedzi. Zrozumiała wtedy, że główną przyczyną wszelkich duchowych kryzysów jest brak modlitwy i trwanie w stanie grzechu.

Wieczorem, kiedy Janne już ułożyła dzieci do snu, przystąpiła do sakramentu pokuty. Stanęła w całej prawdzie przed Jezusem, wyznała wszystkie swoje grzechy i zaniedbania, z głębi serca żałując za nie i postanawiając poprawę.

Gdy spowiednik wypowiadał sakramentalną formułę rozgrzeszenia, Janne poczuła, że ogarnia ją niewyobrażalna miłość i Boże miłosierdzie, dające radość, jakiej nigdy dotąd w życiu nie doświadczyła.

To był radykalny przełom w jej życiu. Bóg, który wydawał się jej bardzo daleki, stał się odtąd najbliższym z bliskich i dokonał cudu duchowego odrodzenia Janne, przebaczenia wszystkich jej grzechów. Jego bliskość i miłość przenikała całą jej osobę, przynosiła jej niewyobrażalną radość zmartwychwstałego życia.

Kiedy Janne wróciła z rodziną do Oslo, natychmiast napisała do swojego spowiednika z Pannonhalmy, że jest w niej ciągle obecne doświadczenie niesamowitej radości i Bożego Miłosierdzia, które stało się jej udziałem podczas rozgrzeszenia. Ojciec benedyktyn odpisał:

„Bądź wdzięczna za tą wyjątkową łaskę i więcej się módl”,
zachęcał ją do wytrwałej codziennej modlitwy i słuchania głosu Boga.

Po tej spowiedzi Janne zrozumiała, że nawrócenie nie jest aktem jednorazowym. Jest to proces, który trwa przez całe życie.

Przez zaniedbywanie modlitwy z lenistwa i braku samodyscypliny, przez trwanie w grzechu śmiertelnym i unikanie spowiedzi można bardzo łatwo utracić skarb wiary.

Dlatego trzeba każdego dnia ponawiać swoje całkowite zawierzenie i oddanie się Bogu przez codzienną wytrwałą modlitwę, sakramenty pokuty i Eucharystii, samodyscyplinę, umartwianie zmysłów, podejmowanie trudu pójścia z Chrystusem wąską i stromą drogą do nieba.

Troska o skarb wiary
W lutym 1995 roku Janne otrzymuje z Watykanu propozycję udziału, w delegacji Stolicy Świętej, na międzynarodowej konferencji w Kopenhadze, organizowanej przez ONZ. Bardzo ucieszyła się z tego wyróżnienia i przywileju reprezentowania Ojca Świętego.

Jeden z członków delegacji Stolicy Apostolskiej, który żył duchowością św. Josemaríi Escrivy de Balaguer, miał bardzo pozytywny wpływ na Janne.

Przykład jego autentycznej wiary oraz lektura książek św. Escrivy uświadomiły Janne, że istnieje rozdźwięk pomiędzy jej „prywatnym” życiem wiary a jej profesjonalnym zaangażowaniem w pracę.

Zrozumiała wtedy, że trzeba wszędzie być w jedności z Chrystusem, że również nasza praca ma objawiać Jego obecność i miłość. Chrystus, stając się prawdziwym człowiekiem, zjednoczył się „jakoś” z każdym człowiekiem i jest z nami w każdej sytuacji naszego życia.

Powołaniem świeckich jest uobecnianie Chrystusa w świecie przez pracę, modlitwę, odpoczynek oraz bezinteresowną służbę innym. Nie będzie to możliwe bez wytrwałej troski o życie duchowe, bez codziennej modlitwy, spowiedzi i Eucharystii, bez umartwienia, stałej duchowej formacji i dobrych uczynków.

Uświadomienie sobie tej prawdy było dla Janne jak znalezienie koła ratunkowego na pełnym morzu.

Mocne i jednoznaczne stwierdzenia św. Escrivy były dla Janne twarde i wymagające. Wzywały one do życia chwilą obecną, do zaakceptowania swojej sytuacji, bo w niej obecny jest Chrystus.

Każdy może zostać świętym, czyli takim, jakim Bóg pragnie, aby się stał. Trzeba tylko podjąć decyzję i zrobić to tu i teraz, nie odkładając tego na jutro.

Święty Escrivá pisał, że są dwa sposoby obierania ziemniaków. Pierwszy to samo wykonywanie czynności obierania, a drugi sposób, to obieranie ziemniaków ze świadomością wypełniania woli Boga i oddania Mu chwały.

Życie chrześcijanina jest jedno, w domu, w pracy i w kościele. Dlatego mamy pozwalać Jezusowi, aby przez nas przemieniał pogański świat, w którym żyjemy, na świat chrześcijański.
Najważniejszy wybór

W 1997 roku zadzwonił do Janne nowy minister spraw zagranicznych Norwegii z partii chrześcijańsko-demokratycznej, z propozycją objęcia przez nią teki wiceministra.

Była mile zaskoczona tą propozycją, którą z radością przyjęła. Pełniła funkcję wiceministra spraw zagranicznych do czasu upadku rządu w marcu 2000 roku.

To, co najbardziej w ministerialnej pracy interesowało Janne, to wysiłki w celu przezwyciężenia wzajemnej wrogości i nienawiści w stosunkach międzynarodowych.

Wyjeżdżała z misjami dyplomatycznymi na Bałkany i w inne zapalne rejony świata. Zdawała sobie sprawę z tego, że bez przebaczenia nie można zbudować trwałego pokoju. Ale w obliczu największych zbrodni przebaczenie staje się możliwe tylko w jedności z Chrystusem, który uzdalnia nas do życia Jego miłością, zgodnie z Dekalogiem i Ewangelią.

Jeżeli jednak człowiek odrzuci Chrystusa, to wejdzie na drogę, która prowadzi do największej tragedii, jaką jest piekło egoizmu, z nakręcającą się spiralą nienawiści i chęci odwetu.

Janne w swoich licznych wystąpieniach podkreśla, że nasze czasy przypominają okres dekadencji moralnej i upadku cesarstwa rzymskiego.

Chrześcijanie są powołani, aby być „solą ziemi” i „światłością świata” (Mt 5,13.14) i bronić świętości rodziny, nierozerwalności sakramentu małżeństwa oraz godności każdego człowieka i jego prawa do życia od poczęcia aż do naturalnej śmierci. Zawsze powinni oni iść pod prąd, z wielką pokorą i całkowitym zaufaniem Chrystusowi przeciwstawiać się barbarzyńskim ustawom dopuszczającym aborcję, eutanazję, metodę in vitro, ideologię gender. Pan Jezus zapewnia, że w walce z mocami zła nie jesteśmy sami:

„na świecie doznacie ucisku, ale miejcie odwagę: Jam zwyciężył świat” (J 16,33).

Kiedy Janne doświadczyła kryzysu wiary z powodu zaniedbania przez siebie życia duchowego, uratowała ją wtedy spowiedź i powrót do codziennej modlitwy.

Odkryła wówczas na nowo, że prawdziwe życie ma się tylko w zjednoczeniu z Chrystusem. Życie wewnętrzne jest fundamentem życia zewnętrznego. Nie może być rozdziału pomiędzy wiarą i życiem.

Janne zrozumiała, że musi pozwolić Chrystusowi, aby kształtował jej człowieczeństwo, że musi znaleźć czas na codzienną modlitwę, bo bez niej duchowo się obumiera i traci skarb wiary.

Tylko napełnieni miłością Chrystusa jesteśmy w stanie owocnie pracować oraz zmieniać siebie i świat. Trzeba więc ten najważniejszy wybór, jakim jest opowiedzenie się za Chrystusem, nieustannie potwierdzać swoim życiem, wytrwałą modlitwą oraz przyjmowaniem Go w sakramentach pokuty i Eucharystii.
źródło: milujciesie.org.pl

You may also like...

Add a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *