Jak nawrócił się Emil Zola – pisarz i mistrz loży masońskiej?

Emil Zola - pisarz, ateista i mason

Francuski pisarz Emil Zola, który był ateistą i mistrzem loży masońskiej, a także głównym reprezentantem pozytywizmu w literaturze, przeżył wielki duchowy wstrząs, gdy został cudownie uzdrowiony. Dopiero wtedy pojednał się z Bogiem i zerwał wszelkie więzy łączące go z masonerią.
Dominujące we Francji i Europie antykatolickie środki masowego przekazu wmawiały opinii publicznej, że Lourdes jest miejscem fanatyzmu religijnego i oszustwa inspirowanego przez katolicki kler.

Wrogowie Kościoła katolickiego uciekali się do najbardziej nikczemnych sposobów, z fałszowaniem faktów i dokumentów włącznie, aby ośmieszyć i zdyskredytować objawienia Matki Bożej w Lourdes.

Wielka liczba nawróceń i cudownych uzdrowień, które od czasu objawień nieustannie się tam dokonują, jest nadzwyczajnym sposobem przemawiania Boga do zagubionych ludzi.

Do nawrócenia nie wystarczy samo zobaczenie cudu, ale konieczne jest szczere szukanie prawdy oraz uczciwość intelektualna. Ludzie złej woli, którzy „przez nieprawość nakładają prawdzie pęta” (Rz 1,18), opacznie interpretują cudowne znaki.

Smutnym tego przykładem jest słynny pisarz Emil Zola, który był ateistą i mistrzem loży masońskiej, a także główną postacią pozytywizmu we francuskiej literaturze.

20 sierpnia 1892 r. E. Zola przyjechał do Lourdes pociągiem wiozącym chorych z Paryża. Wśród nich były dwie kobiety w ostatnim stadium gruźlicy: Marie Lebranche i Marie Lermarchand. Przyjechały prosić o cud uzdrowienia. Zola natomiast przybył do Lourdes z zamiarem zebrania materiałów do książki, która miała zdemaskować „oszustwa katolickiego kleru”.

Stojąc przed grotą objawień w tłumie pielgrzymów, pisarz był świadkiem niesamowitego wydarzenia. Otóż na jego oczach obie umierające na gruźlicę Marie zostały w jednym momencie cudownie uzdrowione.

Widząc oczywisty fakt całkowitego uzdrowienia dwóch bliskich śmierci kobiet, E. Zola zareagował w sposób szokujący. W swojej książce Lourdes zanegował nie tylko fakt cudownego uzdrowienia kobiet, ale posunął się także do absurdalnego kłamstwa, pisząc, że jedna z nich zmarła, chociaż w rzeczywistości mieszkała w Paryżu i cieszyła się wyśmienitym zdrowiem. Pisarz jednak chciał za wszelką cenę uwiarygodnić swoje kłamstwo, dlatego osobiście udał się do tej kobiety i oferując jej dużą sumę pieniędzy, nakłaniał ją, aby przeprowadziła się do Belgii.

Pragnął w ten sposób pozbyć się niewygodnego świadka, który mógłby zdemaskować fałsz zawarty w jego publikacji. Chociaż wielokrotnie zostały wykazane ewidentne kłamstwa E. Zoli w jego książce o Lourdes, on jednak nigdy na te zarzuty nie odpowiedział.

W 1895 r. ukazał się w „Civilta Catolica” artykuł pt. Owoce kalumnii Zoli, w którym autor pisał o pewnym paradoksie. Podobnie jak szatan, który wbrew sobie w ostateczności przyczynia się do oddawania chwały Bogu w świecie, tak samo masoneria poprzez Zolę przyczyniła się do zwiększenia kultu Matki Bożej w Lourdes.

Po ukazaniu się książki E. Zoli o ludzkich objawieniach zaczęli tam tłumnie przyjeżdżać korespondenci i dziennikarze; było wśród nich wielu niewierzących, cyników i kpiarzy.

Dopiero będąc w Lourdes, wszyscy oni poznawali fakty i przekonywali się o oczywistości cudów, które często działy się na ich oczach. Odjeżdżali nawróceni, świadomi ogromu tajemnicy miłości Boga.

Również Emil Zola doświadczył cudu swojego nawrócenia. Stało to się kilka lat po napisaniu przez niego oszczerczej książki o Lourdes. Otóż w 1896 r. pisarz doznał otwartego złamania nogi; pomimo intensywnego leczenia rana w jego nodze stale się powiększała i groziła mu amputacja kończyny.

W Wigilię Zola miał sen, że jest w kościele i śpiewa kolędę przed obrazem Madonny z Dzieciątkiem. Kiedy się obudził, usłyszał, że jego żona śpiewała tę samą kolędę. Wtedy pisarz poprosił ją, aby poszła do kościoła, zapaliła tam świecę w jego imieniu i pomodliła się przed obrazem Matki Bożej.

Po tej modlitwie noga Zoli została cudownie uzdrowiona. Był to dla niego wielki duchowy wstrząs. Pisarz natychmiast pojednał się z Bogiem w sakramencie pokuty, zaczął się codziennie modlić oraz uczestniczyć w Eucharystii. Napisał także oświadczenie, w którym stwierdził, że przez ostatnie 30 lat żył w wielkim błędzie.

Zola zerwał wszelkie więzy łączące go z masonerią i ostrzegał przed wielkim duchowym zagrożeniem, jakie niesie ze sobą jej nauczanie oraz walka z Kościołem katolickim.

Pisarz wyraził również szczery żal i wielką skruchę za wszelkie zło, które popełnił w czasie swej działalności w loży masońskiej. Zwrócił się z prośbą do papieża Leona XIII o przebaczenie wielkiego zła, które wyrządził ludziom, wprowadzając ich na drogę grzechu przez swoje antykościelne publikacje i wystąpienia.

Kilka lat po nawróceniu Emila Zoli w Lourdes miało miejsce nawrócenie laureata Nagrody Nobla w dziedzinie medycyny – prof. Alexisa Carrela. Przyjechał on do Lourdes jako ateista w 1903 r. razem ze swoją pacjentką Marią Ferrand, umierającą na gruźlicę otrzewnej.

W czasie błogosławieństwa Najświętszym Sakramentem przed grotą Matki Bożej na jego oczach Maria Ferrand została cudownie uzdrowiona. Wydarzenie to było momentem przełomowym w życiu Carrela: zrozumiał, że Bóg jest poza wszelkim naukowym poznaniem i zrozumieniem. Pojął także, iż jedyną drogą prowadzącą do Niego jest modlitwa, sakramenty pokuty i Eucharystii oraz życie zgodne z Dekalogiem i Ewangelią.

Noblista pisał: „Przedzierając się przez mroki rozumu, dochodzi się do Niego tęsknotą i miłością. Dopiero wtedy staje się możliwe doświadczenie miłości Boga, które jest podobne do przeżyć artystów i zakochanych”.

Od momentu nawrócenia najważniejszym celem życia dla A. Carrela było bezgraniczne zaufanie Bogu oraz pełnienie Jego woli. Środowisko uniwersyteckie w Lyonie nie mogło się pogodzić z faktem, że naukowiec stał się głęboko wierzącym katolikiem. Przełożeni zagrozili mu zwolnieniem z pracy, jeżeli nie zmieni swoich poglądów.

Carrel pozostał jednak nieugięty. Wyjechał do Nowego Jorku, gdzie w Instytucie Rockefellera otworzyła się przed nim droga kariery naukowej, ukoronowana przyznaniem mu Nagrody Nobla w 1912 r.

Emil Zola zobaczył w Lourdes cud uzdrowienia i nie uwierzył. Nawrócił się dopiero kilka lat później, kiedy na samym sobie doświadczył działania Bożej wszechmocy. Natomiast Alexis Carrel odczytał w cudzie uzdrowienia swojej pacjentki wezwanie samego Boga, aby w akcie pokornej wiary przyjąć dar Jego miłości. Cuda są czytelnymi znakami Bożego miłosierdzia tylko dla ludzi dobrej woli, którzy szczerze szukają prawdy.

Święta Edyta Stein, która porzuciła ateizm po lekturze biografii św. Teresy Wielkiej, napisała:
„Bóg każdego prowadzi jego własną drogą; jedni dochodzą do celu prędzej i łatwiej, inni później i trudniej. Wszystko, co możemy uczynić, jest drobnostką w porównaniu z tym, co otrzymujemy. Ale to niewiele musimy sami zrobić. Przede wszystkim wytrwale modlić się o poznanie właściwej drogi; kiedy się ją dostrzeże, iść bez oporów za natchnieniem łaski. Kto tak postępuje i trwa cierpliwie, nie może powiedzieć, że jego wysiłki są daremne. Nie trzeba tylko wyznaczać Bogu terminów”.
źródło: milujciesie.pl