Jezus przemawia do ludzkich serc – orędzie

Jezus Chrystus i Jego Matka Maryja przekazywali orędzia mnichowi benedyktyńskiemu. Kapłan znajdował się w wielkiej duchowej potrzebie. Został poproszony, by spisywał wszystko, co usłyszy.
Mnich benedyktyński, który chciał pozostać anonimowy, tak opisuje powstawanie stron dziennika:

„Był to pewien wewnętrzny impuls do pisania, co też czyniłem, aż do ustania natchnienia. Po pisaniu przychodziła łaska spokojnego zjednoczenia z naszym Panem lub Maryją. Sporadycznie pojawiały się »słowa« pochodzące od świętych czy też od dusz innych pobożnych osób. […]

Obecność [naszego Pana] była dla mnie doświadczeniem obiektywnym, choć bardzo osobistym, bezpośrednio związanym z Jego realną obecnością w Najświętszym Sakramencie. To właśnie w eucharystycznej obecności Jezusa rozmowy z Nim rozwijały się, pociągając mnie coraz bardziej ku światłu pochodzącemu z Jego Oblicza i ku ogniowi Jego Serca. […]

Od momentu zdiagnozowania mojej poważnej choroby pojawiła się u mnie silna fascynacja adoracją Najświętszego Sakramentu oraz modlitwą wynagradzającą za kapłanów, a także, w szczególny sposób, fascynacja tajemnicą Oblicza Jezusowego, ukrytego za sakramentalną zasłoną. Jest to już w jakiś sposób obecne w Tradycji, choćby w Adoro Świętego Tomasza.

Teksty te okazały się owocne dla mojego życia i dla życia innych osób, zwłaszcza kapłanów, z którymi się nimi podzieliłem, zachęcony przez kierownika duchowego. Mimo mojego wycofania i pragnienia anonimatu odnośnie do niniejszego dziennika sam Jezus nieraz powtarzał, że słowa Jego mają być błogosławieństwem, nauką i pociechą dla wielu dzisiejszych chrześcijan, a nade wszystko dla Jego ukochanych kapłanów”.

Tak powstało kilka tomów dzienników, które zostały opublikowane w formie książki pt. In sinu Iesu, mającej imprimatur biskupa diecezji Meath Mullingar Michaela Smitha. Łaciński tytuł nawiązuje do sceny z ostatniej wieczerzy, kiedy to umiłowany uczeń – św. Jan – spoczywał na piersi Jezusa. Książka w wersji polskiej przygotowywana jest do druku przez Wydawnictwo Agape. Poniżej publikujemy wybrane fragmenty tego dzieła.

Będę mówił do twego serca
„Będę mówił do ciebie, będę przemawiał do twego serca, abyś usłyszał Mój głos i aby rozradowało się twoje serce. Będziesz słyszał Mój głos szczególnie wtedy, kiedy przyjdziesz przed Moje Oblicze, kiedy będziesz adorował Moje Eucharystyczne Oblicze i przylgniesz do Mego otwartego Serca. Będę mówił do twego serca podobnie jak mówiłem do serca Mego umiłowanego ucznia Jana, przyjaciela Mego Serca, kapłana Mego otwartego Serca (8 października 2007 r.).

„Sprawiłeś radość Memu Sercu, pozostając tym razem w Mojej obecności. Światło Mojego Eucharystycznego Oblicza promienieje w twojej duszy, a Ja przyciągam cię coraz bliżej do rany Mego boku. Jesteś zawsze mile widziany w Mojej obecności. Pragnę cię gościć i mieć cię blisko siebie. Takie jest twoje powołanie, kapłana adorującego. Odpowiedz wołaniu Mojego Serca.

Adoruj mnie za swych braci kapłanów, którzy zapominają, że oczekuję na nich w Sakramencie Mojej miłości. Wypatruj mnie za nich i w ich imieniu, a pobłogosławię i tobie, i im. Moje Eucharystyczne Serce przepełnione jest miłością do Moich kapłanów. Dałbym każdemu z nich dar, jaki dałem św. Janowi, swojemu ukochanemu uczniowi: intymną zażyłość z Sercem Moim oraz z bolesnym, a Niepokalanym Sercem Mojej Matki.

W ten sposób odnowiłbym kapłaństwo swojego Kościoła. Uczyniłbym swoich kapłanów lśniącymi świętością. Obdarowałbym ich języki i ręce tymi samymi łaskami, jakie wylałem na swoich apostołów w początkach swojego Kościoła. Powściągliwość jednak nie jest po Mojej stronie. Jest po ich stronie, Moich kapłanów, którzy uciekają od Mojego towarzystwa. To oni odwracają się od Mojego Eucharystycznego Oblicza i pozostawiają Moje Eucharystyczne Serce bez pociechy z ich przyjaźni. Poszukuję pocieszycieli wśród swoich kapłanów, a znajduję tak niewielu pośród nich.

Ty powiedz Mi »tak«. Bądź kapłanem adorującym Moje Eucharystyczne Oblicze i Moje Najświętsze Serce obecne w Sakramencie Mojej Miłości, gdzie oczekuję towarzystwa choćby jednego kapłana, który Mnie miłuje i wraz ze Mną ofiarowuje siebie jako ofiara zadośćuczynienia.

Mój Ojciec jest również zasmucony oziębłością i obojętnością, z którą Ja, który jestem Jego Umiłowanym Synem, Jego Odwiecznym Kapłanem, Jego Nieskalaną Ofiarą nieustannie składaną w niebiańskim sanktuarium, jestem traktowany na ziemi. I to nie przez obcych Mi, ale przez Moich własnych, przez tych, których sam wybrałem z miłości, by mieli udział w Moim kapłaństwie, by byli w Mojej obecności, aby odżywiać Moich ludzi tajemnicami Mojego Ciała i Krwi. Całe niebo płacze nad grzechami Moich kapłanów. Dla każdego grzechu jest miłosierdzie we krwi i wodzie, która wypłynęła z Mojego zranionego boku, ale grzechy Moich kapłanów wołają o zadośćuczynienie.

Czyń zadośćuczynienie za swoich braci kapłanów, adorując Mnie, pozostając przed Moim Eucharystycznym Obliczem, ofiarowując miłość swojego serca oczyszczanego przez Moje wielkie miłosierdzie. Błogosławię ci. Bądź Moim kapłanem adorującym” (piątek, 7 grudnia 2007 r.).

Przeznaczaj czas, by przychodzić do Mnie
„Oto jak chcę, byś się modlił na ten czas. Przeznaczaj czas, by przychodzić do Mnie. Poszukuj Mojego Oblicza. Gdy modlisz się w ten sposób, przyciągam cię blisko do swego serca. Módl się za pomocą różańca Mojej Matki, nawet gdy czujesz, jakoby twoja modlitwa była pusta czy mechaniczna, albo kiedy jesteś strapiony roztargnieniami. Twoja decyzja, by się modlić, cieszy Moje Najświętsze Serce oraz niepokalane Serce Mojej Matki.

Czas, który Nam oddajesz, gdy modlisz się tak, jak dzisiejszego wieczoru, staje się cenny w Naszych oczach i jest niebywałą korzyścią dla twojej duszy oraz dla dusz, za które się modlisz. Widzę wszystkich tych, za których się wieczorem modliłeś – zarówno tych, których wymieniłeś z imienia, jak i tych, których imion nie wymieniłeś – błogosławię każdemu z nich tak, jak błogosławię teraz tobie, Mój kapłanie, Mój przyjacielu, Mój umiłowany bracie.

Wybrałem cię, a moje plany co do twojego życia zostaną zrealizowane. Nadchodzi czas, kiedy będziesz Mnie wychwalał i dziękował Mi za to, że spełniam obietnice, które Ci złożyłem. Ufaj Mi i niech nic cię nie wstrzymuje od poszukiwania na modlitwie Mojego oblicza i Mojego serca. Błogosławię Ci” (sobota, 8 grudnia 2007 r.).
Przyjaźń ze Mną jest odpowiedzią na problemy

„Twoja modlitwa cieszy Mnie. To Duch Święty w tobie inspiruje tę modlitwę i to On ułatwia ci rozmowę ze Mną, co jest wyrazem naszej przyjaźni. Kto zbliża się do Mnie z ufnością i prostotą, szukając Mego Oblicza, i pragnie ciepła ognia trawiącego Moje Serce, ten jest prowadzony i poruszany przez Ducha Świętego.

Przyjaźń ze Mną nie jest trudna. Jest to dar, który ofiarowuję darmo i chętnie wszystkim duszom, ale przede wszystkim duszom Moich kapłanów. Gdyby kapłani żyli w Mojej przyjaźni, o jakże inny byłby Mój Kościół! Byłby on miejscem ciepła i światła, pokoju i świętości. Wiele trudności i cierpień, które Kościół przechodzi przez Moich kapłanów, nie zaistniałoby, gdyby tylko kapłani, Moi kapłani, codziennie żyli w przyjaźni ze Mną; jest to łaska, którą im proponuję i pragnę im dawać.

Przyjaźń ze Mną jest odpowiedzią na problemy, które tylu Moich księży dotykają, jest ona rozwiązaniem trudności i pokus, które prowadzą ich do popadania w schematy grzechu. W dniu święceń Duch Święty jest wylewany na każdego kapłana i w tym wylaniu Ducha zawarty jest dar wspaniałej zdolności do życia w przyjaźni ze Mną oraz do intymności z Moją Najświętszą Matką.

Tak niewielu Moich kapłanów przyjmuje ten dar i używa tej zdolności do świętości, którą im daję. To jest łaska „Janowa”, o której już ci mówiłem: przyjaźń ze mną, z Moim Najświętszym Sercem oraz czysta i intymna zażyłość z Sercem Mojej Matki. Taka jak św. Jana, a nawet św. Józefa.

Niepokalane Serce Mojej Matki kocha wszystkich Moich kapłanów. Przyjmuje Ono każdego z osobna jako własnego syna i w każdym widzi przyjaciela Mojego Serca, przyjaciela wybranego przeze Mnie, przyjaciela, w którym chcę znaleźć wszystko to, co było obecne w Mojej przyjaźni ze św. Janem. Taka jest też rola Mojej Matki w uświęceniu księży. Ona prowadzi każdego kapłana, który podjął akt konsekracji Niepokalanej, tak, jak ty to uczyniłeś, ku najgłębszej radości z przyjaźni z Moim Najświętszym Sercem.

Co do ciebie, to już jesteś na tej drodze, choć nie zawsze czujesz, że żyjesz w Mojej przyjaźni i w zażyłości z Moją Najświętszą Matką. Nawet na moment Nasze spojrzenia cię nie opuszczają, a Nasze Serca są zjednoczone w serdecznej miłości do ciebie, zupełnie tak, jak wobec Mojego ukochanego ucznia i przyjaciela – św. Jana. Żyj w tej łasce. Nie odmawiaj tego, co dajemy ci w obfitości. Bądź niewzruszony w ufności. Błogosławimy ci, dłoń Mojej Matki w Mojej dłoni. Błogosławimy tobie oraz tym, którym wypraszasz Nasze błogosławieństwo” (niedziela, 9 grudnia 2007 r.).
Mnich benedyktyński
źródło: milujciesie.org.pl