Cuda Maryi w Rzymie – obrazy w kościołach ożywiły się – inwazja Napoleona na świątynie

Matka Boża na obrazach poruszała oczami, war­ga­mi, płakała. Na­li­czo­no 101 ta­kich ob­ra­zów. Zobacz cud, któ­ry był wi­dzia­ny przez przeszło 50 000 osób.

Latem 1796 r. francuskie woj­ska, pod wodzą Napoleona Bo­na­par­te, przy­go­to­wy­wa­ły się do inwazji na państwo kościelne i do zajęcia Rzymu. Z niezwykle bogatej dokumentacji, prze­cho­wy­wa­nej w archiwum Kurii Rzym­skiej, dowiadujemy się, że w tym wła­śnie czasie miał miejsce niezwykły fe­no­men. Było to zjawisko ob­ser­wo­wa­ne przez setki tysięcy ludzi, ka­to­li­ków, wyznawców innych religii i nie­wie­rzą­cych. 101 obrazów Matki Bożej w Rzymie oraz 21 w innych miej­sco­wo­ściach prowincji rzymskiej w cu­dow­ny sposób „ożywiło się”. Matka Boża na obrazach poruszała oczami, war­ga­mi, płakała.
Nadchodziły niezwykle trudne czasy dla Kościoła katolickiego. Na­Rzym-cud-300x204po­le­on Bonaparte za wszelką cenę chciał sobie podporządkować, a następnie znisz­czyć Kościół. Po zajęciu Rzymu przez wojska napoleońskie papież Pius VI został uwię­zio­ny i osadzony we francuskiej twierdzy w Valence. Większość kar­dy­na­łów również uwięziono. Za­wie­szo­no funkcjonowanie dykasterii Stolicy Świętej. Wszystko wskazywało na to, że Napoleonowi uda się unicestwić Kościół…

29 sierp­nia 1799 r. w ubogiej celi więzienia w Va­len­ce, w obec­no­ści kilku po­spo­li­tych prze­stęp­ców, umie­rał 81-letni pa­pież Pius VI. W pież Pius VIkar­cie zgo­nu, którą funk­cjo­na­riusz wię­zien­ny wy­słał do Re­wo­lu­cyj­ne­go Rzą­du w Pa­ry­żu, było na­pi­sa­ne: „Ja, niżej pod­pi­sa­ny oby­wa­tel, stwier­dzam zgon nie­ja­kie­go Bra­schi Gio­van­ni An­ge­lo, któ­ry peł­nił za­wód Papieża i no­sił ar­ty­stycz­ne imię Piusa VI”. I z ironią do­pi­sał: „Pius VI i ostat­ni”. Tak tri­um­fo­wa­li i cieszyli się ludzie oraz władze zie­ją­cy nie­na­wi­ścią do Ko­ścio­ła ka­to­lic­kie­go.

To był je­den z naj­trud­niej­szych okre­sów w historii Kościoła. Roz­po­czął się w czerwcu 1796 r., kiedy mło­dy generał Bo­na­par­te, po roz­gro­mie­niu wojsk au­striac­kich i pie­monc­kich, wkro­czył do Mediolanu oraz zajął pół­noc­ną część państwa ko­ściel­ne­go z Bolonią, Ra­wen­ną i Fer­ra­rą. Papież zo­stał wówczas zmuszony do zwró­ce­nia się z proś­bą o zawieszenie bro­ni. Armia fran­cu­ska przy­go­to­wa­ła się jednak do zdo­by­cia Rzymu i zajęcia całego pań­stwa ko­ściel­ne­go. Żoł­da­cy byli żąd­ni gra­bie­ży, pałali też chęcią upo­ko­rze­nia i cał­ko­wi­te­go znisz­cze­nia ka­to­li­cy­zmu, któ­ry był przez nich uwa­ża­ny za naj­więk­szy za­bo­bon. W zdo­by­wa­nych mia­stach woj­ska francuskie za­cho­wy­wa­ły się jak hordy bar­ba­rzyń­ców, grabiąc lub nisz­cząc naj­cen­niej­sze dzie­ła sztuki, bu­dyn­ki sakralne oraz klasztory. Większość skradzio­nych dzieł wy­wo­żo­no do Pa­ry­ża. Tak na przy­kład po­stą­pio­no z fi­gur­ką Matki Bożej z Lo­re­to, po ogra­bie­niu całego sank­tu­arium. Figurkę Francuzi wy­wieź­li do Pa­ry­ża, gdzie razem z mu­mia­mi egip­ski­mi zo­sta­ła zło­żo­na w ma­ga­zy­nie muzeum Luwru.

Rzym-cud-2Bar­ba­rzyń­ska po­sta­wa oku­pa­cyj­nych wojsk na­po­le­oń­skich spra­wi­ła, że lud­ność zna­la­zła się w tra­gicz­nej sy­tu­acji. W sobotę 25 czerw­ca tłu­my wier­nych zgro­ma­dzi­ły się na modlitwie przed obrazem Mat­ki Bo­żej w ka­te­drze w San Ciriaco (pół­noc­ne Wło­chy). W pew­nym mo­men­cie wszyscy zgro­ma­dze­ni zobaczyli, że na obrazie Ma­ry­ja zaczyna otwierać i za­my­kać oczy, kie­ru­jąc pełen miłości wzrok na zgro­ma­dzo­nych ludzi, jakby chcia­ła dodać im od­wa­gi i przyjść im z po­mo­cą. To cu­dow­ne zja­wi­sko po­wta­rza­ło się co­dzien­nie aż do lutego na­stęp­ne­go roku.

Ba­da­nia prze­pro­wa­dzo­ne przez wła­dze ko­ściel­ne i cy­wil­ne stwier­dzi­ły praw­dzi­wość cudu, któ­ry był wi­dzia­ny przez przeszło 50 000 osób. Wiarygodne źró­dła hi­sto­rycz­ne stwier­dza­ją, że na początku tego dra­ma­tycz­ne­go okre­su, od lip­ca 1796 r. aż do pierw­szych miesięcy roku 1797, po­sta­cie Matki Najświętszej na 101 ob­ra­zach w Rzy­mie i 21 obrazach w in­nych miastach państwa kościelnego były „oży­wio­ne”: poruszały ocza­mi, war­ga­mi oraz pła­ka­ły. Trzeba tutaj pod­kre­ślić fakt, że to cudowne zja­wi­sko jest tak dobrze udokumentowane, iż współ­cze­śni hi­sto­ry­cy nie mają wąt­pli­wo­ści co do jego prawdziwości.

Cud ten trwał przez kilka miesięcy. Jego świadkami byli wszyscy mieszkańcy Rzymu, czyli około 200 tysięcy osób, w tym również przebywający w Wiecz­nym Mieście przed­sta­wi­cie­le innych narodów. Ponadto dzie­siąt­ki tysięcy osób były świad­kiem po­dob­ne­go cudu poza Rzy­mem, w 21 mia­stach państwa wa­ty­kań­skie­go, od Ankony przez Fro­si­no­ne, Ve­ro­li, Ce­pra­no, Fra­sca­ti, Urba­nię, Mercatello, Cal­ca­tę aż do Todi.

W Rzymie cudowne zja­wi­ska zaczęły się w lipcu 1796 r. „Oży­wie­nie” na­ma­lo­wa­nych po­sta­ci Mat­ki Bo­żej za­ob­ser­wo­wa­no na 101 ob­ra­Rzym-cud-3zach, znaj­du­ją­cych się w naj­róż­niej­szych punk­tach Wiecz­ne­go Mia­sta. Kar­dy­nał wi­ka­riusz Rzy­mu, Giu­glio del­la So­ma­glia, po­wo­łał do ist­nie­nia spe­cjal­ny try­bu­nał, aby jego sę­dzio­wie, za po­mo­cą naj­su­row­szych norm ju­ry­dycz­nych i ka­no­nicz­nych, re­je­stro­wa­li i oce­nia­li nad­zwy­czaj­ne fak­ty. Po­nie­waż było fi­zycz­ną nie­moż­li­wo­ścią, aby szcze­gó­ło­wo zba­dać i oce­nić wszyst­kie przy­pad­ki, wo­bec tego wy­bra­no do ba­da­nia 75 ob­ra­zów, spo­śród któ­rych 26 poddano nie­zwy­kle skru­pu­lat­nej ob­ser­wa­cji i ana­li­zie, aby wykluczyć zbio­ro­wą iluzję oraz zwykłe oszu­stwo.

Prze­słu­cha­no setki na­ocz­nych świad­ków. Wszystkie akta tego ka­no­nicz­ne­go procesu znaj­du­ją się w ar­chi­wum Wi­ka­ria­tu Rzym­skie­go. Z setek pro­to­ko­łów zeznań wy­ni­ka, że nie ma ani jed­ne­go głosu wy­ra­ża­ją­ce­go wąt­pli­wo­ść co do wia­ry­god­no­ści ob­ser­wo­wa­nych zja­wisk. Wszy­scy świad­ko­wie ze­zna­li pod przy­się­gą, że nie­zli­czo­ną ilość razy wi­dzie­li na ob­ra­zach, jak Matka Boża po­ru­sza­ła po­wie­ka­mi, usta­mi i jak pła­ka­ła. O praw­dzi­wo­ści tych zja­wisk świad­czy­li rów­nież wy­znaw­cy in­nych re­li­gii oraz na­ukow­cy, któ­rzy ba­da­jąc obrazy za po­mo­cą róż­nych przy­rzą­dów, stwier­dzi­li, że nie było to złu­dze­nie optycz­ne, gra świa­tła lub zbio­ro­wa hi­ste­ria. Sę­dzio­wie try­bu­na­łu codziennie przez kil­ka mie­się­cy do­ko­ny­wa­li ob­ser­wa­cji i ba­dań w kil­ku­dzie­się­ciu punk­tach mia­sta. Try­bu­nał za­koń­czył pracę 28 lu­te­go 1797 r., stwier­dza­jąc praw­dzi­wość tych cu­dow­nych zja­wisk, któ­re w ta­kim zakresie i ilo­ści nigdy się jesz­cze nie po­ja­wi­ły w hi­sto­rii Ko­ścio­ła. Wła­dze ko­ściel­ne usta­no­wi­ły po­dob­ne try­bu­na­ły rów­nież w in­nych mia­stach wło­skich, gdzie przez kilka mie­się­cy wszy­scy miesz­kań­cy mogli ob­ser­wo­wać cu­dow­ne „oży­wie­nie” ob­ra­zów Matki Bożej.

W samym Rzymie cud ten po raz pierwszy zdarzył się w so­bo­tę 9 lip­ca 1796 r., oko­ło godz. ósmej rano. Ma­don­na dell’Ar­chet­to była jednym z wie­lu obrazów na­ma­lo­wa­nych na mu­rach rzymskich kamienic. Do dzi­siaj znaj­du­je się w tym samym miejscu – na wą­skiej ulicz­ce via dell’Ar­chet­to, któ­ra łą­czy się z via dell’Umiltà, przed pla­cem della Pilotta, gdzie znaj­du­je się Uni­wer­sy­tet Gre­go­riań­ski. Była to naj­bar­dziej za­lud­nio­na część Rzy­mu. Kie­dy za­uwa­żo­no cu­dow­ny fakt „oży­wie­nia” ob­ra­zu, na­tych­miast ze­brał się wielki tłum lu­dzi. Wszy­scy ze zdzi­wie­niem i wiel­kim wzru­sze­niem ob­ser­wo­wa­li nie­spo­ty­ka­ny fe­no­men. W krót­kim cza­sie ro­ze­szła się wia­do­mość, że po­dob­ny cud jest wi­docz­ny na wie­lu in­nych ob­ra­zach Mat­ki Bo­żej, w in­nych dziel­ni­cach Rzy­mu. Na­li­czo­no 101 ta­kich ob­ra­zów. Wszy­scy miesz­kań­cy wy­szli z do­mów, z miejsc pra­cy i gro­ma­dzi­li się przed ob­ra­za­mi Mat­ki Bo­żej, mo­dląc się i ob­ser­wu­jąc cu­dow­ne zja­wi­sko. Ma­ry­ja jak­by chcia­ła w ten spo­sób uświa­do­mić lu­dziom, że w tym trud­nym cza­sie jest z nimi i ogar­nia ich swo­ją mat­czy­ną mi­ło­ścią.

Rzym-cud-1-189x300Trze­ba tutaj pod­kre­ślić fakt, że to cu­dow­ne „oży­wie­nie” ob­ra­zów Mat­ki Bo­żej nie miało miejsca w ba­zy­li­kach rzym­skich, ale na mu­rach ka­mie­nic, w ma­łych ka­plicz­kach, w ora­to­riach, na pu­blicz­nych pla­cach, na ro­gach ulic – a więc tam, gdzie wszy­scy mogli bez­po­śred­nio cud zo­ba­czyć.
Warto odnotować świadectwo głównego architekta Rzymu Giu­sep­pego Valadiera, które znajduje się w aktach rzymskiego procesu. Va­la­dier wie­lo­krot­nie obserwował cud i stwier­dził, że z całą pew­no­ścią nie było to złu­dze­nie optycz­ne, a faktu nie moż­na ina­czej wy­tłu­ma­czyć, jak tylko dzia­ła­niem sił nad­przy­ro­dzo­nych. Pró­bę wy­tłu­ma­cze­nia tego zjawiska przez ha­lu­cy­na­cję ko­lek­tyw­ną trzeba od­rzu­cić, dla­te­go że psy­chia­tria i psy­cho­lo­gia już od daw­na wy­ka­za­ły, iż taki fe­no­men w rze­czy­wi­sto­ści nie może za­ist­nieć. Je­że­li można mówić o ha­lu­cy­na­cji, to tylko w przy­pad­kach in­dy­wi­du­al­nych. Przy­wi­dze­nie lub ha­lu­cy­na­cja setek ty­się­cy osób, w tak wie­lu miej­scach i przez tak dłu­gi okres cza­su, byłyby więk­szym cu­dem ani­że­li ten, który rozpoznał try­bu­nał.

Spo­śród 101 rzym­skich ob­ra­zów „do­tknię­tych” cu­dem wy­róż­niał się obraz Mat­ki Bożej z Guadalupe, znajdujący się w kościele San Nicola in Carcere, bli­sko Teatro di Mar­cel­lo (nie­da­le­ko Piazza Venezia). Naj­pierw ko­ściel­ne dzwo­ny sa­mo­czyn­nie za­czę­ły bić na alarm, co spo­wo­do­wa­ło przy­by­cie tak wiel­kie­go tłumu, że aż w ko­ście­le za­bra­kło miej­sca. Wte­dy na oczach wszyst­kich ze­bra­nych twarz Matki Bożej na ob­ra­zie „oży­wi­ła się”. Ten fenomen trwał kilka mie­się­cy, przy­cią­ga­jąc wiel­kie tłumy lu­dzi, którzy przed obrazem modlili się w dzień i w nocy.

Na rozpoczynającej się wtedy, niezwykle bolesnej drodze krzyżowej całego Kościoła Matka Boża pra­gnę­ła dać odczuć wszystkim wierzącym swoją macierzyńską obecność i mi­łość oraz ukazać jedyną nadzieję zwy­cię­stwa nad wszelkim złem. Jest nią zjed­no­cze­nie się przez wiarę z Jej Synem Je­zu­sem Chrystusem. W naj­trud­niej­szych momentach historii, w chwilach naj­więk­szych kryzysów i zagrożeń Ma­ry­ja w szczególny sposób okazuje swo­je zatroskanie o nasz wieczny los. We­zwa­nie do nawrócenia i życia wiarą we­dług wymagań Ewangelii oraz pew­ność ostatecznego zwycięstwa dobra Maryja potwierdziła poprzez nad­zwy­czaj­ne znaki, które miały miejsce w Rzymie pod koniec XVIII w., a także przez późniejsze objawienia na rue du Bac w Paryżu w 1830 r., w La Salette w 1846 r., w Lourdes w 1858 r. czy w Fatimie w roku 1917.
Źródło: cudajezusa.pl

You may also like...

Add a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *