Jak poradzić sobie z lękiem? Porady z Pisma świętego.

jak poradzić sobie z lękiem, stresem i depresją?

Jezus wie, czego nam potrzeba. Z tego powodu w swoich przemowach poruszał to, co dotyka naszych najgłębszych pragnień. Wystarczy zwrócić się o pomoc, czyli szczerze i z wiarą poprosić. To najkrótsza i najpewniejsza droga.
Jezus powiedział do swoich uczniów: «Niech się nie trwoży serce wasze. Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie. W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, tobym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce. A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem. Znacie drogę, dokąd Ja idę». Odezwał się do Niego Tomasz: «Panie, nie wiemy, dokąd idziesz. Jak więc możemy znać drogę?» Odpowiedział mu Jezus: «Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej, jak tylko przeze Mnie. Gdybyście Mnie poznali, znalibyście i mojego Ojca. Ale teraz już Go znacie i zobaczyliście». Rzekł do Niego Filip: «Panie, pokaż nam Ojca, a to nam wystarczy».

Odpowiedział mu Jezus: «Filipie, tak długo jestem z wami, a jeszcze Mnie nie poznałeś? Kto Mnie zobaczył, zobaczył także i Ojca. Dlaczego więc mówisz: „Pokaż nam Ojca?” Czy nie wierzysz, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie? Słów tych, które wam mówię, nie wypowiadam od siebie. Ojciec, który trwa we Mnie, On sam dokonuje tych dzieł. Wierzcie Mi, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie. Jeżeli zaś nie, wierzcie przynajmniej ze względu na same dzieła. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto we Mnie wierzy, będzie także dokonywał tych dzieł, których Ja dokonuję, owszem, i większe od tych uczyni, bo Ja idę do Ojca».
Fragment Ewangelii: J 14,1-12

Najgłębsze pragnienia człowieka
Jezus wie, czego nam potrzeba. Z tego powodu w swoich przemowach poruszał to, co dotyka naszych najgłębszych pragnień. W odczytanym fragmencie Janowej Ewangelii powiedział coś, co powinniśmy wypisać sobie na kartce i powiesić w widocznym miejscu: Niech się nie trwoży serce wasze. Dobrze by było mieć te słowa zarówno na lodówce, jak i w przedpokoju czy na biurku, przy którym pracujemy na komputerze. W końcu tyle razy w ciągu dnia dopuszczamy do swojego serca lęk. Nawet najmniejsze roztargnienia są w stanie tak nas zbić z tropu, że nie potrafimy się na nowo poskładać. Lęk o dobra materialne i o przeżywane relacje ciągle przebija się do naszych myśli, by robić w nich spustoszenie. Warto się do tego przyznać i rozważyć, jakimi sposobami z tym walczyć. A w przytoczonej Ewangelii mamy zawartych kilka dobrych rad…

Precyzja – jak poradzić sobie z lękiem?
Po pierwsze, naszej wiary nie możemy ograniczać do tego, że wierzymy w „jakiegoś Boga”. To zdecydowanie nie wystarczy! Aby religia była skuteczna, trzeba wierzyć w konkretnego Boga. To naprawdę wiele zmienia… Jeśli nasza wiara ogranicza się do stwierdzenia: „Ktoś tam w niebie jest”, to niestety nic z tego nie wynika. Takie myślenie to tylko uspokajająca zapchajdziura w rozważaniu o przyszłości. Z takiej wiary nie można wcale skorzystać. Dopiero związanie się z konkretem przynosi jakieś rezultaty. Jeśli uwierzymy w Jezusa Chrystusa, który narodził się w Betlejem, wypełnił starotestamentalne proroctwa i umarł za nasze grzechy na krzyżu, to odkryjemy, co się dla nas kryje pod terminem „Bóg”. Wtedy nasza religia zyska oblicze i wprowadzi nas w proces wzrostu. Wiadomo, że o wiele łatwiej wierzyć „w coś tam u góry”, ale to nie przemieni naszego życia.

My potrzebujemy Osoby, żeby mieć z kim porozmawiać, gdy pojawiają się jakieś „religijne odejścia od normy”. A wiemy, że one zdarzają się bardzo często, bo życie każdego z nas wygląda inaczej i nie sposób tego opisać w dwóch Testamentach. Pismo święte jest więc środkiem do poznania Osoby, która pozwoli duchowo przejść przez wszystkie doświadczenia. Pamiętajmy zatem o tej uwadze Jezusa, że warto pracować nad „chrystusowym spojrzeniem” na naszą wiarę. Dzięki niemu już żaden lęk nie będzie przeżywany obok jakiejś religijnej mocy, lecz wraz z Synem Bożym, któremu można się wygadać z każdej, nawet najintymniejszej porażki.

Brak ograniczeń
Drugie, co nas wyzwala z lęku, to świadomość, że niebo nie ma tylu ograniczeń, ile nam się wydaje. Popadamy w religijne lęki, bo chcemy umeblować je według własnego pomysłu. A ono przecież ma najmądrzejszego architekta i dekoratora wnętrz. Nie ma więc sensu żyć w napięciu, obawiając się, że możemy się do nieba nie dostać. Jesteśmy tak często oceniani przez naszych bliskich, że nie potrzebujemy dopisywać sobie jeszcze negatywnej oceny Boga. Zamiast zanurzać się w pesymistycznych wizjach wieczności, lepiej żyć nadzieją słów, że Jezus wróci po nas i zabierze nas w miejsce wiecznego wesela.

Na wieczność
Trzecią dobrą wiadomością z Janowej Ewangelii jest to, że aby być szczęśliwymi przez całą wieczność, wcale nie musimy znać skomplikowanych duchowych technik. Pokazała nam to rozmowa Jezusa ze św. Tomaszem. Ten apostoł myślał, że niebo będzie dla niego dostępne dopiero wtedy, kiedy otrzyma dokładną mapę, jak się do niego dostać. Nie mieściło mu się w głowie, że biletem do nieba nie są trudy drogi do wieczności, tylko znajomość Jezusa. Zobaczmy, jak to zmienia postać rzeczy i zmniejsza życiowe ciśnienie…

Nie trzeba bowiem o wszystko zabiegać samemu i krok po kroku rozszyfrowywać Bożych tajemnic. Wystarczy związać się z Jezusem i zaufać Mu, że to On nas doprowadzi do celu. Aż by się chciało zakrzyknąć: „Co za rewelacja!”. I tak jest rzeczywiście. Od Boga otrzymaliśmy Syna i jak to często mówi młodzież podczas sprawdzania jej wiedzy: „On jest odpowiedzią na wszystkie pytania”. Dlatego nie obciążajmy naszych sumień nadmiernym rozmyślaniem, tylko zwiążmy się z Jezusem, który pragnie nas doprowadzić do pełni szczęścia.

Gdzie się otworzyć, czyli jak poradzić sobie z lękiem?
W dotychczasowych rozmyślaniach skupiliśmy się na strachu związanym z niepewnością naszej wieczności. On z punktu widzenia wiary stanowi największą blokadę duchowego rozwoju. Niemniej dobrze jest także przemyśleć, skąd się biorą lęki w innych sprawach. Gdzie mamy się otworzyć, aby nie czuć na sobie więzów, które nie pozwalają nam żyć pełnią życia? Ewangelista Jan zapisuje bardzo ważne słowa: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: «Kto we Mnie wierzy, będzie także dokonywał tych dzieł, których Ja dokonuję, owszem, i większe od tych uczyni, bo Ja idę do Ojca».

Bóg chce okazać miłość
Z tego cytatu jasno wynika, że dla osoby, która wierzy w Jezusa, nie będzie żadnych ograniczeń. Co to oznacza? Ano to, że Bóg ma na świecie jeszcze bardzo wielu ludzi, którym chce okazać swoją miłość. I do tego bardzo nas potrzebuje. Jeśli nasze usta będą zamknięte, a ręce schowane do kieszeni zamiast gotowe do działania, to Jego Dobra Nowina nie trafi do tych, których życie mogłaby przemienić. Chrześcijaństwo wychodzi z prostego założenia, że wszystko jest dla Boga i ze względu na Niego. Kiedy zaakceptujemy tę prawdę i będziemy chcieli ją wprowadzić w czyn, to od razu znikną nasze bariery. Bo tam, gdzie Bóg dostrzega czystą miłość, od razu w nadzwyczajny sposób błogosławi.

Podsumowując, można powiedzieć, że najlepszym sposobem pozbycia się lęku jest życie dla Boga. Gdy Jemu się powierzymy, to nasze codzienne funkcjonowanie wjedzie na zupełnie inne tory. Okaże się, że to, co szło kiedyś po grudzie, stało się bułką z masłem. Tylko czy rzeczywiście chcemy oddać się całkowicie Wiecznej Miłości?
Błogosławię, byś dowiedział się, jak poradzić sobie z lękiem +
ks. Piotr Śliżewski
źródło: ewangelizuj.pl