Wśród wydarzeń związanych z dzieciństwem Jezusa Ofiarowanie w świątyni zajmuje miejsce szczególne. To właśnie wtedy po raz pierwszy publicznie ogłoszono, kim jest Dziecię przyniesione przez Maryję i Józefa. W murach świątyni jerozolimskiej spotkały się pokora ubogiej rodziny z Nazaretu, starotestamentalne proroctwa i tajemnica przyszłej męki Chrystusa. Według Ewangelii oraz rozważań bł. Anny Katarzyny Emmerich wydarzenie to było nie tylko wypełnieniem prawa Mojżeszowego, ale także chwilą głębokich przeżyć dla Maryi i św. Józefa. Radość mieszała się z zadumą, a pierwsze zapowiedzi przyszłego cierpienia pojawiły się już wtedy, gdy Jezus był jeszcze niemowlęciem.
Czterdzieści dni po narodzeniu Jezusa
Zgodnie z prawem Izraela po narodzinach pierworodnego syna rodzice byli zobowiązani udać się do świątyni. Prawo to sięgało czasów Mojżesza i przypominało o cudownym ocaleniu pierworodnych synów Izraela podczas wyjścia z Egiptu. Każdy pierwszy syn należał w szczególny sposób do Boga i powinien zostać Mu ofiarowany. Jednocześnie matka po upływie określonego czasu uczestniczyła w obrzędzie oczyszczenia.
Maryja i Józef, choć wiedzieli, że Jezus jest Synem Bożym, nie wynosili się ponad prawo ani ponad innych ludzi. Przeciwnie. W pokorze czynili wszystko, czego wymagała tradycja ich narodu. Według bł. Anny Katarzyny Emmerich przygotowania do podróży rozpoczęły się kilka dni wcześniej. Maryja starannie przygotowała szaty dla Dzieciątka, a Józef zatroszczył się o potrzebne ofiary i organizację drogi do Jerozolimy.
Dlaczego Maryja poddała się obrzędowi oczyszczenia?
Dla wielu osób może wydawać się niezrozumiałe, dlaczego Maryja uczestniczyła w obrzędzie oczyszczenia. Przecież nie popełniła żadnego grzechu. Kościół naucza, że była wolna od grzechu pierworodnego i pozostała dziewicą przed narodzeniem Jezusa, w trakcie narodzenia i po nim.
Maryja nie potrzebowała oczyszczenia w znaczeniu moralnym. Mimo to poddała się przepisom prawa z tej samej przyczyny, dla której później Jezus przyjął chrzest od Jana Chrzciciela. Chodziło o pokorę i posłuszeństwo wobec Bożych ustanowień. Matka Boga nie domagała się wyjątkowego traktowania. Przyszła do świątyni jak każda uboga kobieta Izraela, choć była najświętszą ze wszystkich niewiast.
Ofiara ubogich ludzi
Prawo Mojżeszowe przewidywało różne rodzaje ofiar. Zamożniejsze rodziny mogły złożyć baranka oraz gołębia. Dla ubogich przewidziano jednak możliwość złożenia dwóch synogarlic lub dwóch młodych gołębi.
Ewangelia wyraźnie podkreśla, że Maryja i Józef przynieśli właśnie ofiarę ubogich. To niezwykle wymowny szczegół. Bóg, do którego należy całe stworzenie, przyszedł na świat w rodzinie, która nie mogła pozwolić sobie na kosztowną ofiarę. Według przekazów Emmerich Józef osobiście zadbał o zakup odpowiednich ptaków i z wielką starannością przygotował wszystko, co było potrzebne do ceremonii. Był człowiekiem pracowitym i odpowiedzialnym, ale jego sytuacja materialna pozostawała skromna.
Droga do świątyni
Dla Józefa podróż do Jerozolimy miała szczególne znaczenie. Niósł bowiem nie tylko własnego syna. Niósł Tego, którego anioł nazwał Synem Najwyższego. Według wizji bł. Anny Katarzyny Emmerich podczas całej drogi towarzyszyło mu poczucie świętości chwili.
Maryja natomiast trwała w głębokim skupieniu. W jej sercu nieustannie obecna była tajemnica Boga, którego nosiła wcześniej pod swoim sercem, a teraz trzymała w ramionach. Nie było w niej pychy ani poczucia wyjątkowości. Była wdzięczność i pokój. Tak jak wcześniej w Betlejem, tak i teraz Maryja zdawała się całkowicie zawierzać prowadzeniu Boga.
W murach świątyni jerozolimskiej
Świątynia była największym i najświętszym miejscem całego Izraela. Każdego dnia przewijały się przez nią tłumy pielgrzymów, kapłanów i mieszkańców Jerozolimy. Dla większości obecnych Maryja i Józef byli jedynie kolejną ubogą rodziną przybyłą z Galilei.
Według rozważań inspirowanych wizjami Emmerich święty Józef z wielkim szacunkiem uczestniczył w obrzędach. Był człowiekiem głęboko wierzącym i dobrze znał znaczenie świątyni. Nie przypuszczał jednak, że tego dnia wydarzy się coś, co na zawsze pozostanie zapisane na kartach Ewangelii. Bóg przygotował bowiem spotkanie z człowiekiem, który od lat oczekiwał Mesjasza.
Symeon bierze Jezusa na ręce
W świątyni żył starzec imieniem Symeon. Duch Święty objawił mu wcześniej, że nie umrze, dopóki nie zobaczy Zbawiciela. Przez lata czekał, modlił się i ufał. Wielu mogło uważać go za człowieka żyjącego marzeniami. Jednak tego dnia jego cierpliwość została nagrodzona.
Gdy ujrzał Maryję i Józefa z Dzieciątkiem, natychmiast rozpoznał działanie Boga. Wziął Jezusa na ręce i wypowiedział słowa, które Kościół powtarza do dziś podczas modlitwy brewiarzowej: „Teraz, o Panie, pozwól odejść słudze Twemu w pokoju”. Według Emmerich była to chwila ogromnego wzruszenia również dla Józefa. Patrzył, jak obcy człowiek rozpoznaje w jego Synu oczekiwanego Mesjasza.
Proroctwo o cierpieniu Maryi
Po słowach uwielbienia Symeon wypowiedział proroctwo, które musiało głęboko poruszyć Maryję i Józefa. Zapowiedział, że Jezus stanie się znakiem sprzeciwu dla wielu ludzi oraz że przez serce Maryi przeniknie miecz boleści.
Do tej pory wydarzenia związane z Jezusem przynosiły przede wszystkim radość. Było zwiastowanie, narodzenie, pokłon pasterzy i Mędrców. Teraz po raz pierwszy pojawia się zapowiedź cierpienia. Maryja zachowała te słowa w swoim sercu. Józef również musiał odczuwać niepokój. Nie rozumiał jeszcze, w jaki sposób spełni się ta przepowiednia, ale wiedział już, że droga powierzona jego rodzinie nie będzie pozbawiona trudności.
Prorokini Anna i świadectwo dla Izraela
Tego samego dnia do Świętej Rodziny podeszła również prorokini Anna. Była kobietą w podeszłym wieku, która znaczną część życia poświęciła modlitwie i służbie Bogu. Według Ewangelii rozpoznała w Jezusie oczekiwanego Odkupiciela i zaczęła opowiadać o Nim wszystkim, którzy spodziewali się nadejścia Mesjasza.
Dla Maryi i Józefa było to kolejne potwierdzenie prawdy objawionej przez anioła. Bóg stopniowo odsłaniał światu tożsamość Jezusa. Najpierw pasterzom, potem Mędrcom, teraz Symeonowi i Annie. Każde z tych spotkań umacniało świętego Józefa w przekonaniu, że jego zadanie nie polega jedynie na zapewnieniu rodzinie bezpieczeństwa. Był opiekunem samego Zbawiciela.
Powrót z Jerozolimy
Po zakończeniu obrzędów Święta Rodzina opuściła świątynię. Dla większości ludzi był to zwyczajny dzień. Dla Maryi i Józefa wydarzyło się jednak coś niezwykłego. Usłyszeli słowa, które miały powracać do nich przez kolejne lata życia.
Według duchowych rozważań inspirowanych przekazami Emmerich wracali w milczeniu, rozważając wszystko, co usłyszeli. Józef zapewne zastanawiał się nad przyszłością Dzieciątka i nad znaczeniem proroctwa Symeona. Nie znał jeszcze szczegółów Bożego planu, ale był gotów podążać za nim tak jak dotychczas – krok po kroku, dzień po dniu.
Święty Józef – świadek pierwszego publicznego objawienia Jezusa
Ofiarowanie w świątyni było czymś więcej niż wypełnieniem religijnego obowiązku. Był to moment, w którym po raz pierwszy publicznie ogłoszono, że Jezus jest oczekiwanym Mesjaszem. W świątyni spotkały się Stare i Nowe Przymierze, oczekiwanie Izraela i początek dzieła zbawienia.
Święty Józef pozostawał w cieniu wydarzeń, jak czynił to przez całe życie. Jednak bez jego wiary, posłuszeństwa i troski nie byłoby tej historii. To on przygotował drogę, zadbał o rodzinę i prowadził Maryję oraz Jezusa tam, gdzie wzywał ich Bóg. Dlatego Ofiarowanie Pańskie jest również świętem cichej, wiernej i pokornej miłości świętego Józefa.
AM





